Czterej jeźdźcy apokalipsy nad Odrą. Susza, powódź, zagłada organizmów i widmo biedy

Czterej jeźdźcy apokalipsy nad Odrą. Susza, powódź, zagłada organizmów i widmo biedy
fot. Witold Miklaszewski / EKO-UNIA

Susza w całym dorzeczu, obniżanie się poziomu wód gruntowych oraz kolejne przypadki masowego pomoru ryb to różne odsłony kryzysu pogłębianego przez zmianę klimatu i niewłaściwą gospodarkę wodną. Koalicja Czas na Odrę zaapelowała o pilną renaturyzację rzek, odtwarzanie mokradeł i terenów zalewowych oraz zwiększanie naturalnej retencji krajobrazowej.

Europa jest najszybciej ocieplającym się kontynentem na świecie. Średnia temperatura Europy wzrosła o 2,5 st. C od końca XIX wieku, a tempo ocieplenia jest prawie dwa razy szybsze niż średnia światowa. Jak wynika z danych unijnej Służby ds. Zmian Klimatu Copernicus, kontynent ma za sobą rekordowo gorące miesiące letnie. Wysokie temperatury przy jednocześnie niewystarczających opadach skutkują suszą w skali całego dorzecza Odry. Niespotykana wcześniej w tej skali susza powoduje nie tylko niskie przepływy na rzekach, ale i poważne straty w rolnictwie.

Na początku września polski Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinformował o wydaniu 35 ostrzeżeń dotyczących suszy hydrogeologicznej dla dorzecza Odry, zwracając jednocześnie uwagę, że rośnie liczba stacji, na których przepływ spada poniżej przeciętnej wartości obserwowanej w wieloletnim okresie.

– Sytuacja, którą obserwujemy na rzekach, niepokoi, ale jeszcze groźniejsze jest to, czego nie widzimy – spadek poziomu wód gruntowych i podziemnych, czyli susza hydrogeologiczna – zauważa Krzysztof Smolnicki, hydrogeolog z Fundacji EkoRozwoju.

– Woda podziemna jest obecnie używana nie tylko do celów pitnych, ale i do podlewania upraw. Ujęć podziemnych nie da się w nieskończoność pogłębiać, a wody podziemne, które teraz pobieramy, powstawały przed laty i z naszej perspektywy czasowej bywają często nieodnawialne. Rozwiązaniem na odtwarzanie zasobów wodnych jest odbudowa naturalnej retencji krajobrazowej. Budowa sztucznych zbiorników nie rozwiązuje sytuacji, bo woda z nich nie popłynie do góry i nie nawodni dużych obszarów. Jest w dodatku kosztowna i czasochłonna – dodaje.

Przyrodnicy i hydrolodzy współpracujący z Koalicją Czas na Odrę zwracają również uwagę, że problem suszy i problem powodzi to „naczynia połączone”. Postępujący kryzys klimatyczny skutkuje zarówno długimi okresami susz, jak i nagłymi, katastrofalnymi powodziami – takimi, z jakimi mieliśmy m.in. do czynienia w górnej części dorzecza Odry w 2024 roku. Bazujące na naturze rozwiązania – takie jak odtwarzanie mokradeł i retencji krajobrazowej oraz renaturyzacja rzek – służą zwiększaniu naszej odporności wobec suszy, ale i powodzi.

– Potrzebujemy na Odrze kompleksowego rozwiązania dla wyzwań ekologicznych i gospodarczych, które wiążą się z suszą i niskim poziomem wody spowodowanymi zmianami klimatu. Trzeba również dostosować się do dostępnych zasobów wody, tak żeby żegluga dostosowywała się do rzeki, a nie na odwrót – apeluje Theresa Wagner z niemieckiej ogólnokrajowej organizacji Bund für Umwelt und Naturschutz Deutschland (BUND).

– Dlatego międzynarodowa Koalicja Czas na Odrę domaga się wstrzymania rozbudowy Odry. Pogłębiona rzeka działa na krajobraz jak drenaż. Zamiast tego potrzebujemy teraz czegoś zupełnie przeciwnego, a mianowicie odporności na stres klimatyczny oraz zapobiegania dalszemu pogorszeniu sytuacji poprzez większe zatrzymywanie wody. Krajobraz rzeczny może działać jak gąbka i łagodzić skutki suszy oraz powodzi. Dobra wiadomość jest taka, że nad Odrą istnieją możliwości renaturyzacji, jak np. w Niemczech w rejonie Küstrin-Kietz, gdzie dostrzegamy możliwość przywrócenia funkcji przyrodniczych wyschniętego starorzecza – poinformował Wagner.

– Aktualny rząd czeski pogłębiającą się suszę długi czas ignorował. Dopiero pod koniec sierpnia premier powołał komisje, która ma zaproponować przeciwdziałanie zagrożeniu. Na razie jednak komisja zaproponowała jedynie budowę nowych zbiorników wodnych, które problemu odwodnienia krajobrazu wcale nie rozwiązuje – opisuje sytuację w Czechach Vlastimil Karlík z czeskiej organizacji Arnika.

Przedstawiciele Koalicji Czas na Odrę zwracają również uwagę, że występujący w tym roku pomór ryb w Kanale Gliwickim, z którego wody trafiają do Odry, jest również związany z sytuacją na rzekach. W okresie letnim, przy wysokich temperaturach i niskich przepływach, na piętrzeniach Kanału Gliwickiego dochodzi bowiem do wzrostu stężenia soli trafiających do wód z kopalń, co stwarza doskonałe warunki do rozwoju śmiercionośnej „złotej algi”.

Symboliczna tablica upamiętniającej powódź 1997 roku we Wrocławiu, ufundowana przez Fundację EkoRozwoju, fot. Witold Miklaszewski / EKO-UNIA

Tu również rozwiązaniem, oprócz likwidacji soli i zanieczyszczeń, mogłoby być zwiększenie retencji krajobrazowej i renaturyzacja rzek – dopływów Odry, przynajmniej w odcinkach ujściowych – tak by ryby miały gdzie uciekać w czasie katastrofy.

– Zagrożenia dla rzek mają te same źródła i te same rozwiązania. Niestety jak do tej pory nie łączymy kropek. I nie dostrzegamy skali kumulującego się zagrożenia. Przypomina mi to czterech jeźdźców apokalipsy. Tym razem ich imiona to susza, powódź, zagłada organizmów… a czwartym z nich może być bieda, bo brak realnych działań naprawczych skutkować będzie stratami gospodarczymi – puentuje Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.


Źródło: Koalicja Czas na Odra / EKO-UNIA / Fundacja EkoRozwoju