Jeszcze kilka dni temu polscy politycy świętowali uwolnienie Andrzeja Poczobuta z białoruskiego więzienia. Padały słowa o wolności i prawach człowieka. Tymczasem niemal równolegle w Polsce do aresztu trafił aktywista Paweł Kasprzak – uczestnik pokojowego protestu klimatycznego organizowanego przez Ostatnie Pokolenie. To nie są sytuacje porównywalne, ale sprawa Kasprzaka stawia niewygodne pytania o granice prawa do protestu także w demokratycznym państwie.
Aresztowanie jednego z najbardziej rozpoznawalnych działaczy obywatelskich wywołało reakcję dawnych opozycjonistów. W liście otwartym skierowanym do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka oraz rzecznika praw obywatelskich Marcina Wiącka byli więźniowie polityczni z czasów PRL alarmują, że sprawa Pawła Kasprzaka jest „kompromitacją polskiego wymiaru sprawiedliwości”.
Pod listem podpisało się kilkadziesiąt osób związanych z dawną opozycją demokratyczną, m.in. Władysław Frasyniuk, Grażyna Staniszewska, Zbigniew Bujak, Janusz Onyszkiewicz, Piotr Najsztub, Krzysztof Skiba, Marek Kossakowski, Leszek Budrewicz czy Danuta Kuroń. Sygnatariusze przypominają, że Paweł Kasprzak „ofiarnie i zdecydowanie sprzeciwiał się naruszeniom praworządności w Polsce po 2015 r.”, a dziś sam trafia do więzienia po wyroku wydanym w trybie nakazowym.
„To kompromitacja polskiego wymiaru sprawiedliwości”
„W procedurze, w jakiej został skazany Kasprzak, wyrok wydawany jest zaocznie, bez udziału stron i przeprowadzenia rozprawy, dowodem w sprawie są w praktyce jedynie notatki policjantów, a posiedzenie sądu jest niejawne” – czytamy w liście.
Autorzy podkreślają, że szczególnie niebezpieczne jest ograniczenie prawa do obrony.
„Zważywszy, że na apelację wyznaczony jest termin zaledwie 7 dni, oskarżony praktycznie pozbawiony jest zagwarantowanego mu przez art. 42 Konstytucji prawa do obrony”.
Dalej padają jeszcze mocniejsze słowa: „Tu należy podkreślić, że Paweł Kasprzak przebywa w więzieniu na podstawie przepisów, które wprowadzono w 1997 r., aby skuteczniej karać chuliganów, szczególnie tych stadionowych. Tylko że Paweł Kasprzak nie został skazany za chuligański wybryk, ale za uczestnictwo w pokojowej demonstracji Ostatniego Pokolenia, domagającego się rozmów z rządem w związku z zagrożeniami spowodowanymi zmianami klimatu”.
Paweł Kasprzak został aresztowany za protesty Ostatniego Pokolenia pic.twitter.com/wVCeLaGnYb
— Ostatnie Pokolenie (@OstatniePokolen) April 24, 2026
Sygnatariusze zaznaczają przy tym wyraźnie, że sami nie muszą zgadzać się ze wszystkimi metodami stosowanymi przez Ostatnie Pokolenie.
„Możemy mieć różne zdanie na temat granic obywatelskiego nieposłuszeństwa i tego, czy Ostatnie Pokolenie używa adekwatnych środków, aby alarmować społeczeństwo i władze o niebezpieczeństwie, jakie grozi naszej planecie. Jednak kierowanie do więzienia osób za udział w pokojowych protestach, uważamy za niedopuszczalne”.
Wyrok bez rozprawy i bez wysłuchania
Jednym z inicjatorów listu jest Piotr Niemczyk, były działacz opozycji demokratycznej w PRL i były dyrektor Biura Analiz i Informacji UOP. W rozmowie z Odpowiedzialnym Inwestorem podkreśla, że największy problem widzi nie tylko w samej karze, ale przede wszystkim w procedurze.
– W procedurze trybu nakazowego trzy rzeczy są szczególnie dotkliwe. Po pierwsze to, że do trybu nakazowego powinny być kierowane tylko sprawy, które nie budzą wątpliwości. Trudno uważać, że sprawy o obywatelskie nieposłuszeństwo nie budzą wątpliwości – mówi Niemczyk.
Niemczyk zwraca uwagę, że sąd w praktyce opiera się wyłącznie na policyjnych notatkach: – Sąd rozstrzyga wyłącznie na podstawie notatek policyjnych, które bardzo często mijają się z prawdą.
Jak dodaje, problemem jest także siedmiodniowy termin na wniesienie sprzeciwu od wyroku: – Nawet jeżeli wyrok zostanie doręczony, to 7 dni na złożenie sprzeciwu to jest bardzo krótko. Ktoś, kto nie jest obyty z przepisami lub nie stać go na adwokata, może nie zdążyć ze złożeniem sprzeciwu.
Ostatnie Pokolenie – kontrowersyjni, ale słyszalni
Nie sposób mówić o sprawie Pawła Kasprzaka bez szerszego kontekstu działalności Ostatniego Pokolenia. Aktywiści tej grupy od miesięcy organizują blokady ulic, przyklejają się do jezdni i zakłócają ruch w największych miastach Polski. Dla wielu kierowców i części opinii publicznej są symbolem radykalizacji protestów klimatycznych. Ich działania budzą irytację, gniew, a czasem otwartą wrogość.
To ważne zastrzeżenie, bo nawet część osób podzielających obawy dotyczące katastrofy klimatycznej nie akceptuje metod stosowanych przez aktywistów. Pytanie brzmi jednak, czy kontrowersyjna forma protestu usprawiedliwia sięganie po tak surowe środki jak kara aresztu?
Sam Niemczyk przekonuje, że działania Ostatniego Pokolenia wynikają z poczucia bezsilności wobec politycznej bierności: – Celem protestu było nakłonienie rządu do rozmów ws. zmian w klimacie i projektów ustaw, które spowolniłyby zmiany klimatyczne.
– Na razie – co widać po reakcjach ludzi – to się nie udaje i żadne akcje informacyjne nie działają. Uważamy, że jeżeli ludzie się chwilę zastanowią, dlaczego niektórzy ludzie decydują się na obywatelskie nieposłuszeństwo, to coś do nich dotrze – dodaje.
Między obywatelskim nieposłuszeństwem a porządkiem publicznym
Niemczyk nie ucieka od trudnego pytania o granice obywatelskiego nieposłuszeństwa. – Obywatelskie nieposłuszeństwo ściśle wiąże się z naruszeniem porządku. Jest to akt desperacji.
Jednocześnie podkreśla, że sądy powinny ważyć dobra chronione przez prawo: – Sąd, sądząc w takich przypadkach, powinien brać pod uwagę, które dobro jest ważniejsze (…) i odstępować od ukarania lub nie karać surowo osób, które działają w imię, w obronie ważnego dobra.
„Powrót mentalny do czasów PRL”
Mocno wybrzmiewa też głos jednego z sygnatariuszy listu – Radosława Gawlika, działacza opozycyjnego Ruchu Wolność i Pokój (WiP), byłego wiceministra ochrony środowiska, a obecnie prezesa Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.
– Uwięzienie Pawła Kasprzaka za udział w pokojowym proteście Ostatniego Pokolenia dotyczącym zagrożenia wspólnej przyszłości, to jakiś powrót mentalny wymiaru sprawiedliwości do czasów PRL.
Były WiP-owiec przypomina własne doświadczenia z czasów opozycyjnej działalności: – Dla mnie, który pamięta te czasy i był zatrzymywany i więziony za protesty bez przemocy w sprawie więzionych kolegów czy np. zatruwania środowiska przez Hutę Siechnice, to coś zupełnie zdumiewającego.
– Ta niewspółmierność kary do czynu! Porównujemy przecież ustrój autorytarny realnego socjalizmu z demokratycznym ustrojem jednak prawa, w którym widać mamy niestety wciąż instytucje i urzędy aprobujące naruszanie praw obywatelskich – apeluje Gawlik.
Sprawa Pawła Kasprzaka pokazuje dziś nie tylko napięcie wokół działań Ostatniego Pokolenia, ale też rosnący konflikt między państwem a klimatycznym aktywizmem. Nawet jeśli metody protestu budzą sprzeciw części społeczeństwa, pytanie o granice karania uczestników pokojowych demonstracji pozostaje aktualne.
