Ilu Polaków, tyle prognoz. A od tego zależy zużycie energii

Ilu Polaków, tyle prognoz. A od tego zależy zużycie energii

Wydawałoby się, że oszacowanie liczby ludności Polski na najbliższe dekady nie powinno być olbrzymim wyzwaniem. Mogą istnieć niewielkie różnice w liczbie dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat i może wzrosnąć śmiertelność, zwłaszcza jeżeli nastąpią jakieś zdarzenia, które trudno w modelowaniu uwzględnić – kolejna pandemia, znaczące pogorszenie się warunków życia np. w związku z niedoborem surowców energetycznych i długotrwałym paraliżem transportu oraz logistyki, ale zasadniczo wiemy, ile dzieci urodziło się aż do 2025 r. W 2025 r. urodziło się w Polsce 238 tys. dzieci. Jednocześnie 70 lat przekroczyły już osoby urodzone w czasie wyżu powojennego. 

Urodzenia żywe w latach 1946-2024 – wyże i niże demograficzne. Źródło: GUS, Sytuacja demograficzna Polski do 2024 r., str. 15

Jednakże prognozowana populacja Polski w 2050 r., zakładana przez Agencję Rynku Energii, jest wyższa od najbardziej pesymistycznej prognozy GUS z 2023 r. o ponad 5,5 mln osób. To tyle, ilu mieszkańców miało w 2025 r. najludniejsze województwo w Polsce – mazowieckie. Można też na to spojrzeć inaczej – 5,5 mln to tyle osób, ile mieszkało pod koniec 2025 r. łącznie w pięciu województwach o najmniejszej liczbie mieszkańców: opolskim, lubuskim, podlaskim, świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim. Albo jeszcze inaczej: to różnica równa 15 proc. ludności Polski raportowanej przez GUS na koniec marca 2026. W stosunku do prognozy Eurostatu opublikowanej w kwietniu 2026 różnica pomiędzy szacunkami ARE, PSE oraz danymi używanymi przez Ministerstwo Energii wynosi prawie 3 mln.

Co ciekawe, różne ministerstwa w tym samym rządzie posługują się innymi prognozami liczby ludności w Polsce w 2050 r. Ministerstwo Finansów na potrzeby Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zakłada, że w 2050 r. Polskę zamieszkiwało będzie 33,7 mln osób, czyli o pół miliona więcej niż w scenariuszu średnim z prognozy GUS z grudnia 2023 r. i o ponad 2 mln mniej niż dane, na podstawie których Agencja Rynku Energii prognozuje przyszłe zapotrzebowanie na energię elektryczną i potrzebne w Krajowym Systemie Energetycznym nowe elektrownie systemowe.

Trudno nie mieć poczucia chaosu oraz wrażenia, że ministerstwa ze sobą nie rozmawiają. Przypomina się tytuł filmu „Czy leci z nami pilot?”.

Tymczasem konsekwencje takich rozbieżności zarówno dla poziomu długu publicznego, jak i racjonalnego planowania najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce mają fundamentalne znaczenie. Zwłaszcza, że im dłuższy horyzont inwestycyjny, tym różnice w szacowanej liczbie ludności w Polsce mają coraz większe znaczenie. 

Różnice w prognozach demograficznych dla Polski w zależności od instytucji przygotowującej prognozę, oprac. własne

Obecnie co kwartał ubywa ponad 50 tys. mieszkańców Polski. Najwyższy czas, by planować w taki sposób, aby zachęcając osoby spoza Polski do podjęcia pracy w naszym kraju i uzupełniając narastające braki kadrowe, dostosować polityki rozwojowe do faktycznej sytuacji i zacząć uczyć się zarządzania krajem z kurczącą się populacją. To zupełnie inne wyzwanie niż rządzenie krajem, który zamierza cały czas się rozwijać, bo choć robotyzacja i automatyzacja są częścią odpowiedzi, to nie są w stanie w pełni zastąpić ani odpowiedzieć na wyzwania związane trwałym i dość szybkim spadkiem populacji.

Na szczęście mamy się od kogo uczyć, bo Litwa, Łotwa i Grecja doświadczają jeszcze większego spadku populacji niż Polska, a Rumunia i Bułgaria radziły sobie w przeszłości z procentowo większym odpływem pracowników z kraju niż Polska.   

Najwięcej wysiłku wymagać będzie dostosowanie się do nowych realiów od Ministerstwa Energii i Ministerstwa Infrastruktury wydających się nie zauważać fundamentalnej zmiany, która trwale zmienia historyczną trajektorię popytu na dobra, za których dostarczanie te ministerstwa odpowiadają. Trudno chyba utrzymywać, że zmniejszenie się populacji Polski o 5 mln osób do 2050 r., połączony z tym ubytek osób w wieku produkcyjnym oraz spadek popytu na wiele dóbr i usług związany ze starzeniem się społeczeństwa nie wpłyną na przyszłe zapotrzebowanie na energię w ogóle. W szczególności na energię elektryczną, która ma stać się podstawowym nośnikiem energii zaspokajającym potrzeby związane z ogrzewaniem, zasilaniem urządzeń oraz mobilnością. 


Autor: Kuba Gogolewski