Wisła wciąż kojarzy się z rzeką, która daje życie. Stała się jednak elementem systemu chłodzenia wielu elektrowni w czasie, gdy Polska doświadcza narastającej suszy i niedoboru wody. Aktywiści stanęli w nurcie Wisły naprzeciw Elektrowni Kozienice, zwracając uwagę na konflikt między energetyką a rzekami oraz na pierwsze w Polsce postępowanie, w którym organ ochrony środowiska domaga się naprawy szkód wyrządzanych w rzece przez państwową spółkę energetyczną.
Aktywiści stanęli w nurcie Wisły naprzeciw Elektrowni Kozienice z transparentami z napisem „Wisła to życie, nie chłodnica dla elektrowni” oraz symbolicznymi żaglami przygotowanymi przez Siostry Rzeki. Uczestnicy mieli ze sobą także ryby namalowane przez artystkę Elżbietę Hołoweńko. Protest ma zwrócić uwagę nie tylko na wpływ jednej elektrowni na rzekę, ale na znacznie szerszy problem: rosnącą konkurencję o wodę między energetyką, rolnictwem i ekosystemami w warunkach pogłębiającej się suszy.
– Wisła od wieków była źródłem życia. Dziś coraz częściej staje się chłodnicą dla wielkich elektrowni, które działają na jej cenny ekosystem jak grzałki – podkreślają organizatorzy.
W wydarzeniu wzięły udział organizacje i inicjatywy społeczne działające na rzecz ochrony rzek i transformacji energetycznej oraz przedstawiciele organizacji ekologicznych, m.in. Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, Fundacja Mission Possible, Strefa Zieleni, Zieloni i Siostry Rzeki.

Kozienice w centrum pierwszego takiego postępowania w Polsce
Elektrownia Kozienice, należąca do koncernu Enea, jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów modelu energetyki opartej na dużych blokach cieplnych, które wymagają intensywnego poboru wody z rzek. W przypadku Kozienic woda jest pobierana bezpośrednio z Wisły w ilości ok. 1,7 mld m3 rocznie.
Wraz z nią do systemu chłodzenia trafiają larwy i narybek ryb, które giną w wyniku działania instalacji. Według wieloletnich badań naukowych prowadzonych pod kierunkiem ichtiologa prof. Tomasza Mikołajczyka, opublikowanych w recenzowanym czasopiśmie Knowledge & Management of Aquatic Ecosystems, tylko w 2022 r. Elektrownia Kozienice mogła uśmiercić nawet 102 mln larw i młodych ryb, czyli blisko połowę wszystkich osobników dryfujących Wisłą.
To właśnie m.in. te badania były częścią dokumentacji postępowania, w którym Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie po raz pierwszy w Polsce wszczęła procedurę zobowiązania państwowego koncernu energetycznego do naprawy szkód wyrządzonych w środowisku.
– Mówimy o pierwszej udanej próbie przypisania odpowiedzialności za szkodę w środowisku państwowemu koncernowi. W Polsce działa łącznie 12 elektrowni z otwartym systemem chłodzenia i żadna z nich nie była wcześniej objęta postępowaniem naprawczym, choć takie działania powinny być prowadzone z urzędu. Większość z nich to stare bloki węglowe, ale niepokoi nas również to, że obok nich lub w ich miejsce niedawno oddano do użytku lub planuje się budowę kolejnych bloków gazowych wykorzystujących ten sam, destrukcyjny dla rzek system chłodzenia. Chodzi m.in. o Dolną Odrę, Rybnik oraz Siekierki. Jeśli nie zatrzymamy tego trendu, ryby nadal będą masowo ginąć, a temperatura rzek będzie nadal drastycznie rosnąć nie tylko w związku ze zmianą klimatu, ale także w wyniku zrzutu podgrzanych wód chłodniczych – ostrzega Robert Wawręty z Towarzystwa na rzecz Ziemi.
Postępowanie trwa od 2021 r., kiedy szkodę jako pierwsze zgłosiło Towarzystwo na rzecz Ziemi a następnie Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA, które są stronami postępowania. Na problem zwracały także uwagę Fundacja Greenmind oraz Stowarzyszenie „Wspólna Ziemia”.
Woda staje się ograniczeniem polskiej energetyki
Problem nie ogranicza się do jednej elektrowni. Duże bloki cieplne – węglowe, gazowe, biomasowe, a także jądrowe – wymagają ogromnych ilości wody do chłodzenia. W przypadku paliw kopalnych i biomasy korzystamy wyłącznie ze słodkiej wody niezbędnej do picia i dla rolnictwa. Oznacza to nie tylko pobór wody, ale również jej podgrzewanie oraz presję na ekosystemy rzeczne. Jednocześnie istnieją technologie energetyczne, które nie wymagają intensywnego wykorzystania wody.

– Najmniejsze zapotrzebowanie na wodę ma energetyka wiatrowa – stąd każdy wiatrak oznacza czysty prąd i mniejszą presję na rzeki. Tuż za nią znajduje się energetyka słoneczna. Rozwój tych technologii powinien być jednym z kluczowych elementów programu „Stop Suszy” – komentuje Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Fundacji Mission Possible.
Jeszcze kilkanaście lat temu zakładano dalszy rozwój wielkich elektrowni cieplnych. Dziś coraz wyraźniej widać, że zmieniły się zarówno warunki klimatyczne, jak i ekonomiczne funkcjonowania energetyki. Susze, niżówki i wzrost temperatur sprawiają, że dostęp do wody staje się jednym z kluczowych ograniczeń systemu energetycznego. W wyniku fali upałów ograniczono pracę kilku reaktorów jądrowe we Francji, gdyż temperatura w rzekach, które miały je chłodzić staje się za wysoka.
Rzeka nie jest infrastrukturą energetyczną
Symboliczne żagle przygotowane przez Siostry Rzeki mają przypominać, że rzeki są wspólnym dobrem, a nie zasobem technicznym.
– Wchodzimy do Wisły, bo chcemy pokazać, że rzeka nie kończy się na brzegu. Ona jest wspólnym światem ludzi i zwierząt, który znika, gdy traktujemy ją jak część instalacji technicznej. Dziś widzimy koszt tego podejścia. Płaci go Wisła, płaci przyroda i w coraz większym stopniu płacimy wszyscy – mówi Katarzyna Wiekiera z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, członkini inicjatywy „Siostry Rzeki”.
Organizatorzy podkreślają, że happening nie jest protestem przeciwko jednej inwestycji, ale próbą zwrócenia uwagi na konieczność zmiany sposobu myślenia o rzekach.

– Stoimy dziś w Wiśle, bo chcemy przypomnieć, że rzeka nie jest elementem infrastruktury energetycznej. Jest żywym ekosystemem, od którego zależy bezpieczeństwo ludzi, rolnictwa, przyrody i gospodarki. Nie obronimy polskich rzek bez zmiany sposobu myślenia o energetyce. Energetyka przyszłości nie powinna konkurować o wodę z ludźmi i przyrodą, ale korzystać z zasobów, których w Polsce nie brakuje – wiatru, słońca i biogazu – zaznacza Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.
Kozienice jako początek szerszego problemu
Elektrownia Kozienice jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów systemu energetycznego opartego na dużych blokach cieplnych wykorzystujących otwarty pobór wody z rzek. Jednak – jak podkreślają organizacje środowiskowe – nie jest to przypadek odosobniony.
W Polsce działa kilkanaście elektrowni korzystających z podobnych systemów chłodzenia, które w porównywalny sposób wpływają na ekosystem Wisły. Wśród nich wskazywane są m.in. Eleciepłownie Siekierki i Żerań grupy kapitałowej Orlen, Elektrownia Dolna Odra i Rybnik Grupy PGE czy Elektrownia Połaniec należąca do Enei, gdzie również wykorzystywany jest model oparty na poborze wody z rzek i olbrzymim obciążeniem ekosystemów.

Dlatego – jak podkreślają organizacje pozarządowe i eksperci – kierunek zmian w energetyce powinien opierać się przede wszystkim na rozwoju odnawialnych źródeł energii: energetyki wiatrowej i słonecznej, które nie wymagają poboru wody z rzek i nie generują presji na ekosystemy wodne. W tym sensie Kozienice stają się nie tylko sprawą jednej elektrowni, ale symbolem, który woła o odpowiedź na pytanie o tempo odejścia od technologii wodochłonnych i przyspieszenie inwestycji w OZE jako podstawy przyszłego systemu energetycznego w Polsce.
