Ponad milion Polaków mniej w 5 lat. Kosztowny błąd może uderzyć w energetykę

Ponad milion Polaków mniej w 5 lat. Kosztowny błąd może uderzyć w energetykę

Według Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) 31 grudnia 2020 r. w Polsce żyło 38 mln 265 tys. osób. 5 czerwca 2026 r. jest to już ponad mln osób mniej. I choć na potwierdzenie tych danych będziemy musieli poczekać kilka miesięcy, to zważyć należy na fakt, iż na koniec marca 2026 r. GUS szacował liczbę ludności na 37 mln 281 tys. osób, zaś od końca 2025 r. do końca marca populacja Polski spadła o 51 tys. Średnio co miesiąc ubywa 17 tys. osób. Wynika to z większej umieralności i wyjazdów za granicę w porównaniu z rejestrowaną liczbą urodzeń oraz osób osiedlających się w Polsce.

1 mln osób mniej w niecałe 5,5 roku. To więcej niż łączna populacja miasta Wrocław i Bydgoszcz.

Trzy kraje członkowskie UE mają mniejszą liczbę mieszkańców niż 1 mln – są to Malta, Luksemburg i Cypr.  W najmniej licznym kraju UE mieszkało pod koniec 2025 r. nieco ponad 574 tys. osób, w Luksemburgu niecałe 682 tys., zaś na Cyprze prawie 983 tys. osób.  Całkowite zużycie energii elektrycznej na Cyprze w 2025 r. wynosiło 5,36 TWh, w Luksemburgu 6,11 TWh, a na Malcie ok. 3 TWh. 

W latach 2020–2025 PKB nominalny wzrósł o ponad 52 proc., podczas gdy PKB realny zwiększył się o około 6,3 proc. Jednocześnie mimo silnego wzrostu gospodarczego krajowe zużycie energii elektrycznej netto w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym (KSE) wzrosło w latach 2021-2025 tylko nieznacznie o 1,2 TWh, choć zużycie brutto spadło o prawie 7 TWh. W 2025 r. nastąpił spadek zużycia zarówno netto jak i brutto w stosunku do 2024 r.  

Oznacza to, iż w tym okresie bardzo znacząco, bo o ponad 8 TWh spadły straty systemowe związane z przesyłem energii oraz z produkcją energii elektrycznej na potrzeby własne elektrowni systemowych. Te 8 TWh to więcej niż łączne zużycie we wspomnianych powyżej trzech najmniej licznych krajach UE. 7 TWh to roczne zużycie energii elektrycznej Warszawy. 

Wyjaśnienia przyczyny bardzo niewielkiego wzrostu zużycia krajowego energii elektrycznej netto w okresie 2021-2025, pomimo postępującej elektryfikacji transportu oraz systemów ogrzewania i wzrostu gospodarczego należy szukać zarówno w dość istotnym wzroście autokonsumpcji energii elektrycznej, zwłaszcza z paneli fotowoltaicznych, jak i w ograniczeniu strat systemowych, wzroście efektywności energetycznej oraz częściowemu osłabieniu popytu na energię elektryczną spowodowanego spadkiem liczby ludności Polski o 933 tys. osób w latach 2021-2025. W latach 2021–2025 liczba prosumentów wzrosła z 0,85 mln do 1,61 mln, a szacowana autokonsumpcja prosumencka z około 0,9 do 3,1 TWh.   

Dr Krzysztof Bodzek, adiunkt na Wydziale Elektrycznym Politechniki Śląskiej w Katedrze Energoelektroniki, Napędu Elektrycznego i Robotyki, szacuje, że autokonsumpcja może odpowiadać nawet za 135 TWh energii elektrycznej w 2050 r. Poniżej wariantowe szacunki lokalnego bilansowania energii elektrycznej w Polsce w TWh do 2050 r. z jego ekspertyzy. 

Opracowanie: Krzysztof Bodzek

W związku ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego, będącego skutkiem znacznego wzrostu cen ropy i gazu na rynkach światowych, tempo wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną również ulegnie osłabieniu. Przyspiesza natomiast tempo spadku populacji w związku ze spadkiem liczby urodzeń oraz z osiąganiem wieku podwyższonego ryzyka zgonu przez bardzo liczne roczniki urodzone w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. 

Według Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności na koniec 2020 r. w Polsce zarejestrowanych było łącznie 18 875 samochodów w pełni elektrycznych i hybryd. Pod koniec 2025 r. po polskich drogach jeździło już 1,27 mln hybryd oraz 132 775 samochodów elektrycznych.  Od końca 2020 do końca 2025 liczba pomp ciepła zainstalowanych w Polsce wzrosła z 232 tys. do 817 tys. 

Już tylko te dwa rodzaje elektryfikacji byłyby odpowiedzialne za wzrost zużycia większy niż 2 TWh, gdyby nie autokonsumpcja energii z prosumenckich instalacji fotowoltaicznych. 

To też podstawowy zarzut dla rządowych prognoz zapotrzebowania na energię takich jak ta poniżej. Zakładają one, że pomimo: 1,4 TWh godzin energii elektrycznej z OZE rozdysponowanych w 2025 r.,  rosnących mocy wiatrowych oraz słonecznych przyłączanych do KSE, instalacji prosumenckich powstających na dachach gospodarstw domowych, przedsiębiorstw oraz budynków publicznych,  przewiduje się jedynie wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną z sieci, ignorując elektryfikację, która zostanie zaspokojona przez autokonsumpcję.

Źródło: PSE

I tak jednocześnie wzrośnie autokonsumpcja energii elektrycznej przez instalowane w budynkach na cele grzewcze i chłodnicze pompy ciepła, eliminując przynajmniej część prognozowanego na 19,4 TWh do 2040 r. wzrostu zużycia energii elektrycznej w ramach KSE. Równocześnie coraz większa liczba samochodów elektrycznych będzie ładowana z instalacji fotowoltaicznych w najbardziej słoneczne godziny dnia, zmniejszając szacowane 16,2 TWh godzin wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną z KSE do 2040 r. A tego ani Ministerstwo Energii, ani Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE), ani Agencja Rynku Energii (ARE) nie prognozuje. Co oznacza, że planujemy potencjalnie zbędne moce wytwórcze pracujące na potrzeby KSE.

Reasumując, wróćmy do 1 mln mieszkańców Polski, których ubyło od końca 2020 r. Według wszystkich prognoz zarówno tych Eurostatu, jak i tych GUS-u, Polaków będzie dalej ubywać. Oznacza to, że mniej będzie samochodów na paliwa kopalne, które wymagać będą elektryfikacji i docelowo mniej pomp ciepła, niż w bardziej optymistycznych scenariuszach wykorzystywanych np. przez ARE, które nie dostrzegły spadku liczby ludności w Polsce o mln. Co więcej zakładają, że do 2030 r. liczba ludności Polski spadnie o 100 tys. i będzie w nawet w 2035 r. wyższa o 270 tys. osób od stanu na koniec czerwca 2026.

Innymi słowy, ARE planuje moce w KSE oraz zapotrzebowanie na energię elektryczną dla Polski, której już nie ma. Eurostat zakłada, że w 2035 r. w Polsce będzie mieszkało 35 mln 610 tys. osób, zaś w 2050 r. niespełna 33 mln. 

Prognoza Eurostatu na 2035 różni się od założeń demograficznych ARE o 1 mln 890 tys. osób, czyli o populację większą niż liczba osób dziś mieszkająca w Warszawie. Przypomnijmy, że roczne zużycie Warszawy to 7 TWh, co odpowiada krajowemu zużyciu energii elektrycznej w 2025 r. przez liczącą nieco ponad 1,86 mln mieszkańców Łotwę. 

Wraz ze wzrostem elektryfikacji wszystkich sektorów gospodarki oraz obszarów życia społecznego zużycie energii elektrycznej per capita będzie rosło. Oznacza to, że 1,9 mln osób w przyszłości będzie zużywało dużo więcej energii elektrycznej niż zużywa dziś, a zatem spadek populacji o taką samą liczbę osób będzie skutkował większym ubytkiem zużycia energii elektrycznej w przyszłości niż te osoby zużywają jej dziś. Zatem 7 TWh zużycia dla 1,9 mln osób należy traktować jako wartość minimalną prognozowanego ubytku.

Spadek zużycia energii elektrycznej wynikający ze spadku liczby osób mieszkających i pracujących w Polsce w przyszłości będzie kumulował się z wpływem niedoszacowania autokonsumpcji z prosumenckich i firmowych OZE, zaspokajających zużycie rosnącej floty samochodów elektrycznych i pomp ciepła.  

Różnica między projekcją demograficzną ARE i Eurostatu w 2050 r. jest jeszcze większa. Wynosi prawie 3 mln. 

Komisja Europejska (KE) zaleca przygotowanie przez wszystkie kraje członkowskie szacunków poziomu autokonsumpcji energii elektrycznej z OZE do 2030 i 2040 r. Termin na takie prognozy mija pod koniec marca 2027 i powinien być częścią raportu do KE z wykonania krajowych planów na rzecz energii i klimatu. 

Aby realistycznie ocenić prawdopodobne zapotrzebowanie krajowe na energię elektryczną do 2050 r. na potrzeby opracowywania założeń oraz prognoz do Polskiej Polityki Energetycznej 2050, potrzebujemy wariantowego modelowania różnych scenariuszy demograficznych Polski oraz wariantowego szacunku oczekiwanej wielkości autokonsumpcji w 2030, 2040 i 2050 r. Co więcej, konieczne jest pogodzenie się z tym, że cykl hydrologiczny w Polsce uległ na stałe rozregulowaniu i zmianie, i że te same lokalne rozproszone źródła energii, które zwiększają autokonsumpcję, są też mniej wodochłonne niż wymagające podłączenia do sieci przesyłowej elektrownie cieplne. 


Autor: Kuba Gogolewski