Opolno-Zdrój – zabytkowe uzdrowisko o unikalnie zachowanym układzie przestrzennym – od lat pozostaje poza realną ochroną konserwatorską. Pomimo kilkunastu wyroków sądów administracyjnych, stwierdzających bezczynność Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz Ministra Kultury, organy państwa wciąż nie doprowadziły do objęcia ochroną zabytkowego układu ruralistycznego miejscowości.
Eksperci alarmują: państwo zamiast chronić dziedzictwo kulturowe, podporządkowuje decyzje konserwatorskie interesom wydobycia węgla brunatnego, narażając na degradację nie tylko zabytki, ale i lokalną społeczność.
EKO-UNIA: ochrona Opolna to warunek sprawiedliwej transformacji
Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA od lat działa na rzecz ochrony środowiska, dziedzictwa kulturowego oraz sprawiedliwej transformacji regionu Turoszowa. Jak podkreśla prezes stowarzyszenia Radosław Gawlik, walka o Opolno-Zdrój jest elementem tej transformacji.
– „Traktujemy ochronę zabytków Opolna-Zdroju jako walkę – i to dosłownie – z wojewódzkim konserwatorem zabytków i ministrem kultury o objęcie państwową ochroną wyjątkowego dziedzictwa kulturowego, jakim jest ponad stuletnie, mało zniszczone uzdrowisko. To była i nadal może być po rewitalizacji perła Dolnego Śląska i Polski, realny atut rozwojowy po zamknięciu kompleksu Turów” – mówi Gawlik.

Jak dodaje, ochrona zabytków nie stoi w sprzeczności z rozwojem regionu, lecz jest jego fundamentem. – „Region zgorzelecki w perspektywie kilkunastu lat może być znany z zabytków Opolna-Zdroju, domów przysłupowych i pałaców – a nie z węgla. Rolą konserwatora i ministra kultury jest w tym pomagać, a nie przeszkadzać” – podkreśla.
Prawo jest jednoznaczne. Urzędy go nie wykonują
Sytuację prawną przedstawił Bartosz Rogala, radca prawny reprezentujący EKO-UNIĘ w postępowaniach administracyjnych i sądowych.
– „W ostatnich tygodniach sąd administracyjny we Wrocławiu po raz kolejny stwierdził bezczynność Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w sprawie Opolna-Zdroju. Z kolei sąd w Warszawie nałożył grzywnę na ministra kultury za niewykonanie wyroku nakazującego rozpoznanie sprawy ochrony układu ruralistycznego” – mówi Rogala.
Postępowania trwają od 2021 roku i obejmują kilkanaście wniosków popartych ekspertyzami wybitnych specjalistów. Sądy administracyjne wielokrotnie podkreślały, że organy konserwatorskie rażąco naruszają prawo, nie podejmując decyzji lub odmawiając ich wszczęcia z powodów pozaprawnych.

– „Sądy jasno wskazały, że kwestie energetyczne nie mogą być brane pod uwagę przy wpisie zabytków do rejestru. Jedynym kryterium są wartości historyczne, architektoniczne i naukowe” – zaznacza Rogala.
W styczniu 2026 roku minister kultury ponownie uchylił odmowę konserwatora dotyczącą wszczęcia postępowania w sprawie ochrony całego układu ruralistycznego Opolna-Zdroju.– „To może być przełom, ale po pięciu latach bezczynności mój mocodawca ma ograniczone zaufaniu do tej instytucji” – podsumowuje prawnik.
„To jest wieś pozostawiona sama sobie”. Głos mieszkańców Opolna
O społecznych konsekwencjach braku ochrony zabytków mówiła Elżbieta Lech-Gotthardt ze Stowarzyszenia Dom Kołodzieja. – „Problem Opolna jest bardzo złożony, ale to, co widać najbardziej, to niepewność jutra dla samych mieszkańców. To nie jest wieś rolnicza – to wygasły kurort, przepięknie usytuowany, z alejami drzew, założeniami parkowymi i zabudową uzdrowiskową. A mimo to od lat widzimy całkowity brak zainteresowania ze strony kopalni, konserwatora i urzędu gminy. Ci ludzie zostali pozostawieni sami sobie” – podkreśla.
Jak zaznacza, brak wpisów do rejestru zabytków oznacza realne wykluczenie.
– „W Opolnie tylko kościół jest objęty ochroną. Konserwator odmawia wszczynania postępowań także wobec prywatnych właścicieli. Słyszymy, że dom przysłupowy to ‘typowy obiekt’, niewarty ochrony – a w całej Polsce mamy ich raptem około 600. Tym samym mieszkańcy są wykluczeni z dostępu do środków, z których inni korzystają” – mówi Lech-Gotthardt.

Szczególne emocje budzą plany zamknięcia szkoły podstawowej i przedszkola.
– „Zamykanie tej szkoły to zamykanie Opolna na przyszłość. To nie jest zwykła tysiąclatka, tylko wartościowy przykład powojennego modernizmu z 1961 roku. Likwidacja szkoły oznacza, że młodzi ludzie nie będą chcieli się tu osiedlać. To powtórzenie scenariusza znanego z Wigancic Żytawskich – powolnej likwidacji całej miejscowości” – ostrzega.
EKO-UNIA zapowiada dalsze kroki
Eksperci podkreślają, że mimo styczniowego uchylenia przez ministra kultury odmowy wszczęcia postępowania, zabytki Opolna-Zdroju nadal pozostają bez formalnej ochrony. Organizacja zapowiada dalsze działania prawne i monitoring postępowań administracyjnych.
– „Nie domagamy się niczego nadzwyczajnego. Oczekujemy jedynie, aby organy odpowiedzialne za ochronę zabytków wykonywały swoje ustawowe obowiązki i respektowały wyroki sądów. Ochrona Opolna-Zdroju to test dla państwa prawa. Jeśli nie potrafimy ochronić takiego miejsca, tracimy nie tylko zabytki, ale i przyszłość całej społeczności” – podkreśla Radosław Gawlik.
Działacze alarmują, że dalsza zwłoka grozi postępującą degradacją zabytków oraz pogłębieniem kryzysu społecznego w miejscowości, za co odpowiedzialność ponoszą instytucje państwa, samorządu oraz koncern energetyczny PGE.
