Dokarmianie ptaków to kontrowersyjny temat, który wywołuje niemałe burze, w szczególności w mediach społecznościowych. Kto z nas choć raz nie dokarmiał łabędzi i kaczek pływających zimą w pobliskim stawie? – Warto zaznaczyć, że ptaki świetnie sobie poradzą bez pomocy ludzi – podkreśla Mikołaj Brandt, ornitolog. – W kwestii dokarmiania ptaków zimą należy przede wszystkim pamiętać o dwóch czynnikach.
– To normalne, że wiele osobników nie przeżyje trudnych warunków zimowych, ale na tym właśnie polega natura – przetrwa sprytny i dostosowany – tłumaczy Brandt. Chłodniejsze pory roku są też sprawdzianem dla zimujących w Polsce ptaków. Te, które zdołały przygotować się do zimy i zmagazynować wystarczającą ilość tkanki tłuszczowej, będą miały łatwiejszą drogę ku przetrwaniu. – Niektóre ptaki, w szczególności w okresach bardzo niskich temperatur i znacznej pokrywy śnieżnej, mogą pozostać na miejscu i być zależne od dokarmiania przez ludzi. Mimo, że jest to znany temat, który w opinii publicznej przewija się dość często, wciąż spora część osób podchodzi do sprawy niewłaściwie – mówi.
Jak więc karmić ptaki mądrze i przede wszystkim im nie szkodzić?
Po pierwsze systematyczność. Po drugie odpowiedni pokarm
Myśl o dokarmianiu ptaków w miastach nasuwa się głównie w skojarzeniu z ptakami miejskimi, zasiedlającymi zbiorniki wodne w parkach czy miejskie odcinki rzek. – Na terenach zurbanizowanych, nawet dużych miast, jak Łódź, Wrocław czy Warszawa, licznie występują choćby łabędzie nieme, krzyżówki, łyski, mewy (np. mewy siwe, białogłowe, śmieszki itp.) czy rzadziej obserwowane krakwy, świstuny, nurogęsi lub gęsi – wylicza Brandt. – Wiele ptaków nauczyło się traktować człowieka jako dyspenser pożywienia i same ochoczo podpływają, żeby „wyżebrać” pokarm.
Przy tym sporo osób celowo wybiera się nad wodę, aby dokarmiać tamtejsze ptaki. Należy jednak zwrócić uwagę, aby nieświadomie nie zaszkodzić ptakom. – Nie powinno się traktować tych zwierząt jak pojemników na bioodpady, którym serwowane są resztki obiadowe czy czerstwy chleb (niekiedy nadpsute lub pleśniejące). Właśnie pokarmy tego typu stanowią zagrożenie dla zdrowia ptaków.

Przestrzega, że z perspektywy miejskich ptaków wodnych pokarmy bogate w węglowodany, sól i przyprawy stanowią swojego rodzaju fast-food, który, w szczególności w nadmiarach, wywołuje u ptaków szereg chorób układu pokarmowego. – Nieodpowiednia i długotrwała dieta może skutkować wystąpieniem takich zespołów chorobowych, jak dość często spotykane „anielskie skrzydło”. Prowadzi to do powstania deformacji stawu w skrzydle i charakterystycznego odstawania lotek, co w konsekwencji przyczynia się do trudności w lataniu, a nawet całkowitym uziemieniem ptaka – tłumaczy.
Kaczkomaty, czyli co?
Nierzadko zdarza się, że ptak zmuszony jest pozostawać w obrębie jednego zbiornika i jego stan zależy od łaski dokarmiających. – Gdy uwzględnimy do tego niekorzystne warunki zimowe z prawdziwego zdarzenia, czego przedsmak mamy tegorocznej zimy, ptak może zwyczajnie umrzeć z głodu. Ignorując w wielu miejscach zamontowane tzw. kaczkomaty, z których możliwe jest pobranie odpowiedniego pokarmu (o ile są regularnie uzupełniane), zamiast wspierać ptaki, tak naprawdę przyczyniamy się do pogorszenia stanu ich zdrowia i krzywdzenia- mówi ornitolog.
Najlepszym źródłem pokarmu, który możemy zaserwować ptakom, są różnego rodzaju ziarna (np. zbóż, słonecznika), gotowane warzywa, płatki owsiane. Warto stawiać na naturalne i proste rozwiązania. Te produkty są powszechnie dostępne w sklepach.
– Sprawa wygląda inaczej w przypadku prywatnych karmników. Zwykle w tego typu konstrukcjach lądują przeznaczone do tego i proponowane w handlu ziarna. Najlepszym wyborem są oczywiście zwykłe ziarna (np. zboża – pszenica, owies, proso czy nasiona dyni i słonecznika) rozsypane na dnie karmnika lub w karmidełkach.
Uwaga na przysmaki w siatkach
W grę wchodzą również tzw. kule tłuszczowe, czyli tłuszcz zwierzęcy zmieszany z różnego rodzaju nasionami. – Najlepiej postawić na własnoręcznie przygotowane kule ze sprawdzonego składu i mniejszą ilością tłuszczu, który w nadmiarze również może szkodzić. W dodatku, kule dostępne w sklepach zabezpieczone są siatką z tworzywa sztucznego, w którą ptaki mogą zaplątać swoje kończyny. To naraża je na bezpośredni uraz lub niebezpieczeństwo ze strony drapieżników – zauważa ornitolog.
Do stosowania tego rodzaju kul powstały dedykowane karmniki. Producenci zalecają, aby zdejmować siatkę, która służy wyłącznie do zabezpieczenia produktu w transporcie i na półce sklepowej. Często jednak ignorujemy te nakazy i wykorzystujemy siatkę do zawieszenia kul na gałęziach drzew i krzewów. Kolejnym prostym rozwiązaniem są owoce. – Przepołowione jabłko lub gruszka, nabita na gałązkę lub rzucona na trawnik, będzie chętnie wydziobywana przez drobne ptaki. W przypadku dokarmienia w przydomowych ogródkach można oczekiwać pojawienia się głównie ptaków wróblowych, jak choćby znanych wszystkim wróbli, mazurków, gili, sikorek (np. bogatek, modraszek), szczygłów, raniuszków czy wielu innych barwnych kulek, cieszących oko podczas entuzjastycznego żerowania – mówi ornitolog.

– Należy też pamiętać, że jeśli podajemy pokarm typu słonina czy kule tłuszczowe, to mają one krótki okres przydatności do spożycia ze względu na proces utleniania się tłuszczów, nie należy więc kupować kuli w sklepie, tylko sporządzać je samemu. Nieprawidłowe dokarmianie przynosi ptakom znacznie więcej szkód niż pożytku, prowadząc do zatruć i osłabienia organizmu, chorób, więc należy dokładnie zapoznać się z zasadami właściwej pomocy bądź też całkowicie z karmienia zrezygnować – zaleca Anna Adamczyk ze Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.
Rozmiary standardowych karmników i ich otwarta konstrukcja umożliwiają także żerowanie większych gatunków, które zimują w Polsce, jak sierpówki czy sójki. Dodatkowo surowe zimy, panujące na dalekiej północy, mogą wymusić migrację na ptakach zasiedlających Skandynawię – w konsekwencji w karmniku zjawić się mogą rzadkie jery czy czeczotki.
Higiena i bezpieczeństwo
Decydując się na karmnik bezwzględnie trzeba zachować higienę karmienia i zapewnić ptakom naturalny pokarm. – Karmnik dla ptaków powinien być zaprojektowany tak, aby maksymalnie umożliwić zadbanie o higienę, dlatego najlepszym wyborem są karmniki typu tuba. Taka konstrukcja zapobiega zanieczyszczeniu żywności znajdującej się w karmniku odchodami, co jest kluczowe w ograniczaniu transmisji chorób i pasożytów między ptakami odwiedzającymi nasze podwórka – mówi Anna Adamczyk. – Należy zabrać również o bezpieczne umieszczenie karmnika, najlepiej w miejscu niedostępnym dla drapieżników, takich jak koty, blisko krzewów w których ptaki mogą szybko się schować oraz z dala od dużych przeszkleń, w które ptaki mogłyby uderzyć.
Ważnym uzupełnieniem zdrowej stołówki może być, jak dodaje, wystawienie poidełka z czystą wodą, która zimą bywa dla ptaków trudniej dostępna niż samo pożywienie.
– Należy podkreślić, że dokarmianie dotyczy wyłącznie niewielkiego odsetka zimujących gatunków ptaków, podczas gdy pozostałe świetnie sobie radzą bez bezpośredniej pomocy człowieka. Żerujące na polach żurawie, gęsi, ptaki drapieżne czy wiele innych, pozostałych w Polsce na zimę ptaków, poradzi sobie z trudnościami tej pory roku i szczęśliwie doczeka nadchodzącej wiosny – wylicza Brandt.
