Subregion Turów stoi dziś na granicy gospodarczej i społecznej zapaści – alarmują eksperci, samorządowcy i organizacje społeczne. Ich zdaniem rząd od miesięcy unika podjęcia decyzji o przyszłości kompleksu Turów, mimo że ekonomiczne realia i transformacja energetyczna przyspieszają. Bez koordynacji w rządzie oraz natychmiastowego planu region może podzielić los Wałbrzycha z lat 90., a koszty chaosu poniosą przede wszystkim mieszkańcy i pracownicy sektora energetycznego.
„Brak realnego planu dla tego regionu staje się jednym z najpoważniejszych zaniedbań polityki transformacji energetycznej Polski” – napisali autorzy listu otwartego skierowanego do premiera Donalda Tuska. Ich zdaniem utrzymywana jest dziś „niebezpieczna fikcja”, że kompleks Turów będzie mógł funkcjonować jeszcze przez dekady, mimo że analizy ekonomiczne i energetyczne wskazują coś zupełnie innego.
24 organizacje pozarządowe wystosowały list otwarty do premiera Donalda Tuska w sprawie przyszłości subregionu Turów. Pod apelem podpisali się także lokalni działacze oraz Rafał Gronicz – burmistrz Zgorzelca i przewodniczący Komitetu Transformacji Subregionu Turów.
„Transformacja już się zaczęła, tylko rząd tego „nie widzi” i nie planuje
Sygnatariusze wskazują, że problem nie dotyczy wyłącznie samej kopalni i elektrowni, ale całego regionu uzależnionego gospodarczo od jednego sektora. Kompleks Turów zatrudnia dziś ok. 3,5 tys. osób, a kolejne tysiące miejsc pracy są od niego pośrednio zależne.
Autorzy listu przypominają, że według m.in. raportu Fundacji Instrat sektor węgla brunatnego może zostać wygaszony już w perspektywie 2030–2035. Również strategia PGE nie zakłada produkcji energii z węgla po 2035 r. Mimo to region nadal nie ma ani Planu Sprawiedliwej Transformacji, ani dedykowanych środków finansowych porównywalnych z tymi, które otrzymały z UE inne regiony węglowe.
„To może być Wałbrzych 2”
Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, nie ukrywa, że sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna.
– Musi być plan transformacji regionu — zrobiony wspólnie pod nadzorem i we współpracy z właściwym ministrem za to odpowiedzialnym, który ma mieć mandat od rządu i premiera. Tego dotyczy nasz apel – podkreśla.
Jak zaznacza, przygotowanie takiego planu nie może odbywać się wyłącznie na poziomie centralnym.
– Ważna jest współpraca i stworzenie tego planu oddolnie przez samorządy z subregionu Turów, samorząd wojewódzki, biznes, organizacje społeczne: ekologiczne, kobiece, turystyczne, chroniące zabytki oraz zainteresowanych obywateli – mówi.
Przeczytaj też: „Turów zmierza ku ścianie”. 24 organizacje alarmują premiera Tuska: rząd nie może dłużej udawać, że problemu nie ma
Gawlik podkreśla, że region potrzebuje nowych miejsc pracy nie tylko w energetyce, ale również w turystyce, usługach i sektorze małych przedsiębiorstw.
– Należy spojrzeć na walory kulturowe i zabytkowe tego regionu jako na ważny zasób, słabo wykorzystywany. To może być nowy wizerunek dawnego węglowego subregionu Turowa. Zabytki, pałace, domy przysłupowe, zabytkowe uzdrowisko Opolno-Zdrój. Wiele regionów buduje się wokół takich zasobów – zaznacza.
Ekspert ostrzega też przed scenariuszem gwałtownego załamania gospodarczego.
– Jeśli się nic nie zmieni, to niestety wizja „Wałbrzycha 2”, upadku z lat 90-tych XX wieku, zacznie się zbliżać – mówi.
Region bez pieniędzy i bez koordynacji
Zdaniem Joanny Tokarczuk, prezeski Stowarzyszenia Rozwoju Innowacyjności Energetycznej (STORIE), największym problemem Turowa jest dziś brak systemowego wsparcia ze strony państwa.
– Na ten moment trzeba uczciwie powiedzieć, że w subregionie Turów nie funkcjonuje jeszcze skoordynowany, systemowy proces sprawiedliwej transformacji porównywalny do tych, które realizowane są w regionach objętych Funduszem Sprawiedliwej Transformacji – podkreśla.
Jak dodaje, obecne działania mają głównie charakter oddolny i przygotowawczy: – Chcielibyśmy już dziś realizacji wielkich inwestycji, ale z racji braku wsparcia przygotowujemy region do momentu uzyskania wsparcia jak najlepiej możemy.
Według Tokarczuk region znalazł się dziś w szczególnie trudnym momencie: – Z jednej strony transformacja jeszcze nie jest prowadzona systemowo, a z drugiej strony proces gospodarczych zmian już się rozpoczął i będzie postępował niezależnie od gotowości regionu.
Ekspertka wskazuje, że największą barierą pozostaje brak pieniędzy i centralnej koordynacji. – Subregion Turów, mimo bardzo silnego uzależnienia od kompleksu energetycznego, nie został objęty Funduszem Sprawiedliwej Transformacji – przypomina.
W jej ocenie problemem pozostaje również brak jasnej decyzji rządu dotyczącej harmonogramu wygaszania kopalni i elektrowni: – Mieszkańcy, przedsiębiorcy i samorządy wiedzą, że transformacja postępuje, ale nadal nie mają jasnej informacji, jakie będą konkretne mechanizmy wsparcia państwa i Unii Europejskiej.
„Transformacja nie może być tylko techniczna”
Działaczki i działacze zwracają uwagę, że zmiany w regionie nie mogą ograniczać się wyłącznie do energetyki i infrastruktury.
– Transformacja subregionu Turów nie może być planowana wyłącznie jako proces techniczny, energetyczny lub infrastrukturalny. Powinna być również procesem społecznym, który uwzględnia różne grupy mieszkańców i mieszkanek regionu, w tym kobiety – zaznacza Magdalena Rozwadowska, wiceprezeska Dolnośląskiego Kongresu Kobiet. Podkreśla, że proces transformacji musi uwzględniać również kwestie społeczne.
Jak dodaje, kobiety nadal są słabiej reprezentowane w procesach decyzyjnych i w rynku pracy związanym z transformacją energetyczną: – Plan sprawiedliwej transformacji subregionu Turów powinien zawierać wyraźny komponent równościowy.
W jej ocenie transformacja może stworzyć nowe miejsca pracy także poza przemysłem ciężkim.
– Transformacja energetyczna powinna tworzyć nowe możliwości zatrudnienia i rozwoju nie tylko w sektorach technicznych, ale również w obszarach edukacji, usług społecznych, przedsiębiorczości lokalnej, ekonomii społecznej czy zarządzania projektami – mówi w rozmowie Odpowiedzialnym Inwestorem.
Spór nie tylko o energię, ale także o wodę
W debacie wokół przyszłości Turowa coraz częściej pojawia się także temat bezpieczeństwa wodnego i przyszłej rekultywacji odkrywki.
Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Fundacji Mission Possible ostrzega, że brak decyzji może doprowadzić do poważnych konsekwencji środowiskowych.
– Problem jest poważny, bo przepływy w rzekach, zwłaszcza w lecie, są coraz bardziej nieregularne. Przy braku śniegu i zmieniającej się strukturze opadów Nysa Łużycka zmierza do tego, by za kilkadziesiąt lat stać się rzeką okresową, która miejscami może przestać płynąć – mówi.
Ekspert zwraca uwagę, że zalanie odkrywki może oznaczać wyłączenie z obiegu nawet 1,5 mld metrów sześciennych wody.
– Mówimy więc o naprawdę znaczącym ubytku, który dla Polski może być szczególnie dotkliwy. Nasz kraj ma bowiem duże problemy hydrologiczne – zaznacza.
Gogolewski podkreśla, że bez szybkiego działania proces rekultywacji może wymknąć się spod kontroli: – Im szybciej zaczniemy proces zalewania odkrywki Turów, tym większa szansa, że zakończy się on w dającym się przewidzieć czasie. Jeśli jednak będziemy zwlekać, to proces ten może potrwać nawet 100 lat.
Dodaje też, że brak odpowiedniego planu może doprowadzić do katastrofy środowiskowej: – To nie będzie „jezioro”. To będzie wyjęcie z obiegu przyrody 1,5 mld metrów sześciennych wody i zamienienie jej w toksyczną ciecz.
Trzy konkretne postulaty do rządu
Autorzy listu apelują do premiera o trzy konkretne decyzje. Po pierwsze – wyznaczenie jednego resortu odpowiedzialnego za koordynację transformacji regionu. Po drugie – przygotowanie harmonogramu wygaszania kopalni i elektrowni Turów. Po trzecie – stworzenie Planu Sprawiedliwej Transformacji i dywersyfikacji lokalnej gospodarki.
Pod listem do premiera podpisały się organizacje społeczne, ekologiczne i eksperckie działające zarówno lokalnie, jak i ogólnopolsko.
24 organizacje pozarządowe wystosowały list otwarty do premiera Donalda Tuska w sprawie przyszłości subregionu #Turów. Pod apelem podpisali się także lokalni działacze oraz Rafał Gronicz – burmistrz Zgorzelca i przewodniczący Komitetu Transformacji Subregionu Turów.
— EKO-UNIA (@EkoUnia) May 18, 2026
Autorzy… pic.twitter.com/v4WzSdkgWx
Wśród sygnatariuszy znalazły się: Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA, Fundacja Mission Possible, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, Fundacja Instytut na rzecz Ekorozwoju, Ekowyborca, Fundacja Frank Bold, Fundacja GAP Polska, Zielony Instytut, Stowarzyszenie Ekologiczne „Eko-Przyjezierze”, Polski Klub Ekologiczny Okręg Mazowiecki, Fundacja Ekologiczna Zielona Akcja, Komitet Transformacji Subregionu Turów, Stowarzyszenie Rozwoju Innowacyjności Energetycznej, Fundacja Instrat, Stowarzyszenie Ziębicka Inicjatywa Obywatelska, Fundacja Greenpeace Polska, Stowarzyszenie Dom Kołodzieja, Społeczny Instytut Ekologiczny, Fundacja EkoRozwoju, Towarzystwo na rzecz Ziemi, Stowarzyszenie Dolnośląski Kongres Kobiet, Stowarzyszenie Zgorzelec Miasto Dialogu, Koło Gospodyń Wiejskich w Dłużynie Górnej oraz Stowarzyszenie Media Lokalne.
„Transformacja udaje się tam, gdzie jest silne przywództwo i jasny plan działania. Potrzebne są natychmiastowe decyzje” – wzywają sygnatariusze.
Ich zdaniem dalsza bezczynność może oznaczać, że region zostanie pozostawiony sam sobie dokładnie w momencie, gdy zmiany gospodarcze staną się nieodwracalne.
