Prawie tona szkła wyciągniętego z rzeki, setki „małpek” zalegających wśród traw i na dnie oraz dziesiątki worków śmieci – tak wygląda bilans dwóch kwietniowych akcji sprzątania rzek i ich okolic. Organizatorzy zwracają uwagę, że to nie tylko zwyczajne sprzątanie, ale brutalna diagnoza stanu środowiska. Polskie rzeki stają się magazynem odpadów, których nikt nie chce odzyskać. Największym problemem okazuje się szkło bez kaucji – zwłaszcza małe butelki po alkoholu, które masowo trafiają do natury zamiast do recyklingu.
Rozmawiamy z dwoma społecznikami, którzy od lat angażują się w oddolne inicjatywy.
Rzeka pełna szkła. Małpki są przekleństwem
– Wyciągnęliśmy praktycznie całe szkło, łącznie ponad pół tony. Tegoroczna, siedemnasta odsłona akcji #JuraBezPlastiku jasno pokazała problem niekaucjonowanego szkła, które jest najczęściej wyławianym odpadem z rzek. Po raz kolejny przeważały małe bezzwrotne butelki po alkoholu, czyli tak zwane małpki, które nie zostały objęte systemem kaucyjnym – mówi Hubert Pietrzak z Częstochowskiego Alarmu Smogowego (CzAS), organizator inicjatywy #JuraBezPlastiku.
Przedsięwzięcia ma charakter hybrydowy. Sprzątanie odbywa się głównie na lądzie dzięki zaangażowaniu wolontariuszy, a pomocniczo rzeka jest sprzątana także z kajaków. Następnie organizatorzy segregują odpady na frakcje, żeby jak najwięcej z nich mogło trafić do recyklingu.

W tym roku zebrano: 551,54 kg szkła, 49,05 kg tworzyw sztucznych i 187,31 kg odpadów zmieszanych.
– Sprzątając Wartę i jej bulwary wypełniliśmy ponad 3 kontenery, czyli w przybliżeniu 179 dużych worków pełnych śmieci. Z gabarytów trafiliśmy na: szyld, akumulator, plastikowe meble i dywan.
W tym roku, mimo silnego wiatru i niesprzyjających warunków, w akcję zaangażowało się prawie 50 osób. To właśnie sprzątanie hybrydowe czyni ją wyjątkową.

Oddolna akcja została doceniona
– Nasze działania zostały zauważone przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach i dostały wyróżnienie w kategorii EkoNGO podczas rozdania Zielonych Czeków 2026 – mówi Pietrzak.
Społecznicy koncentrują się przede wszystkim na sprzątaniu terenów cennych przyrodniczo, jak miało to miejsce podczas nagrodzonej ubiegłorocznej edycji akcji. Nagroda przyznawana przez śląski WFOŚiGW była wyrazem uznania dla zeszłorocznego sprzątania #JurabezPlastiku 2025, gdy blisko 70 wolontariuszy usunęło dzikie wysypiska śmieci na Mirowskim Przełomie Warty.
– Obszar sprzątania znajdował się na granicy gmin Częstochowa i Mstów, obszaru Natura 2000, objętego ochroną w formie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd oraz Specjalnego Obszaru Ochrony Siedlisk „Przełom Warty koło Mstowa”.
Rok temu wolontariusze pozbyli się aż 165 kg szkła, 73 kg tworzyw sztucznych i 194 kg odpadów zmieszanych. – To dało ponad 432 kg odpadów zebranych tylko podczas pierwszej godziny naszego sprzątania – mówi Pietrzak.
– Pozostawiamy planetę następnym pokoleniom, więc plastik czy szkło zostaną na tej Ziemi dłużej – komentował dla częstochowskiego portalu miejska.pl Piotr Strach, poseł na Sejm RP, który także wziął udział w akcji.
W tym roku, podobnie jak w poprzednich, w inicjatywę zaangażowali się: Wydział Infrastruktury i Środowiska Politechniki Częstochowskiej, Stowarzyszenie Architektów Polskich oddział Częstochowa i Fundacja Rething Częstochowa.

Jesteśmy zalewani opakowaniami po alkoholu
Sprzątanie rzek i jej okolic nie jest obce również Dominikowi Dobrowolskiemu znanemu między innymi z Akcji Czysta Odra, który tym razem wraz z Fundacją Waste Free Oceans (WFO) pozbywał się odpadów z Międzyodrza koło Gryfina.
Również ich wyniki zasługują na uznanie. Z pomocą wolontariuszy zebrano łącznie: 240 kg szkła, 77 kg tworzyw sztucznych oraz ok. 300 puszek niekaucjonowanych (6 kg). Odpady wielkogabarytowe, które znaleziono na miejscu to: opony, stolik, grill, dywan oraz leżak.

Akcja miała również wymiar edukacyjny. Wolontariusze poznali mechanizmy degradacji odpadów opakowaniowych oraz ich destrukcyjny wpływ na unikalną faunę i florę Dolnej Odry.
– Ewidentnie widać, że brak kaucji na opakowania szklane – szczególnie te na alkohol, spowodował, że na rynku zwiększyła się sprzedaż napojów procentowych w opakowaniach niekaucjonowanych kosztem tych kaucjonowanych.
To skutkuje większą obecnością tych odpadów w środowisku.

Plaga w miejscach wypoczynku
– Wniosek jest taki, że mnóstwo jednorazowych opakowań (małpek, ale też butelek jednorazowych na piwo i różne drinki) są plagą w miejscach spędzania czasu wolnego. Nie spodziewałem się, że tak gigantycznie zmieni sie zaśmiecenie puszkami aluminiowymi. Teraz każdorazowo znajdujemy ich dosłownie kilka i wszystkie są bez kaucji. Rozszerzenie systemu kaucyjnego w pierwszej kolejności o wszystkie opakowania szklane pomogłoby ograniczyć zaśmiecenie rzek – sugeruje Dobrowolski.

Waste Free Oceans (WFO) to międzynarodowa organizacja ekspercka o zasięgu globalnym, z siedzibą w Brukseli. Fundacja działa na wielu kontynentach, realizując projekty ochrony wód w Europie, obu Amerykach, Azji, Afryce oraz na Bliskim Wschodzie. WFO specjalizuje się w mobilizowaniu sektora rybackiego i przemysłu do walki z zanieczyszczeniem rzek oraz oceanów. Kluczowym filarem działalności organizacji jest aktywny dialog z organami administracji publicznej oraz instytucjami kształtującymi politykę środowiskową. Robi to w celu wypracowania efektywnych regulacji, a także wdrażanie innowacyjnych technologii przetwarzania odpadów w duchu gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ).
Te i podobne im akcje pokazują skalę zaśmiecenia i problem, którego jak dotąd nie rozwiązał polski system kaucyjny. Jednocześnie udowadniają starą i prostą dewizę, że razem możemy więcej.
