Turów z koncesją do 2044. „Fałszywy patriotyzm węglowy drogą do bezrobocia”

KWB Turówlzur (CC BY-SA 3.0)

Rząd Polski i spółka PGE nie planują zmiany swojej polityki ani przedstawienia racjonalnego planu odchodzenia od węgla zgodnie z europejskimi oczekiwaniami. Minister Klimatu i Środowiska właśnie przedłużył termin obowiązywania obecnej koncesji na wydobywanie węgla w kopalni Turów do 2044 roku. Przez to mieszkańcy i samorząd regionu zgorzeleckiego mogą zostać pozbawieni szansy i środków na sprawiedliwą transformację.

W lutym Czechy wniosły skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE przeciwko Polsce, która dotyczy kopalni węgla brunatnego w Turowie. Jakie zarzuty przedstawił rząd Republiki Czeskiej?

– „W skardze Republika Czeska podniosła szereg zarzutów, które dotyczyły zarówno sposobu postępowania Polski w trakcie procedury wydania decyzji środowiskowej, ale przede wszystkim w trakcie postępowania o wydanie decyzji przedłużającej koncesję na działalność górniczą w kopalni Turów do 2026 roku. Zarzuty te obrazują wiele problemów obecnych w polskim prawie, w stosunku do których istnieje uzasadniona wątpliwość ich zgodności z prawem unijnym” – komentuje Dominika Bobek, radca prawny z Fundacji Frank Bold.

 Przede wszystkim chodzi o naruszenie prawa unijnego poprzez:

  • brak możliwości udziału zainteresowanego społeczeństwa, w tym obywateli Republiki Czeskiej w postępowaniu o przedłużenie koncesji na wydobycie węgla z kopalni w Turowie do 2026 roku;
  • brak udostępnienia przedłużonej koncesji na wydobycie węgla do 2026 roku;
  • brak przekazania należytych informacji o postępowaniu zmierzającym do przedłużenia koncesji do 2026 roku;
  • brak możliwości odwołania się do Sądu od decyzji o przedłużeniu koncesji do 2026 roku przez zainteresowaną społeczność.

W swojej skardze Czechy wniosły również o zastosowanie środka tymczasowego w postaci wstrzymania pracy kopalni. TSUE w pierwszej kolejności wypowie się w przedmiocie środka tymczasowego – czy wniosek Republiki Czeskiej jest zasadny. Inaczej zaś wygląda kwestia rozstrzygnięcia sprawy głównej skargi. Na jej rozpatrzenie trzeba będzie poczekać zdecydowanie dłużej, ok. 2-3 lat.

Kuba Gogolewski, koordynator projektów Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”: – „Jedenaście lat temu podjęto błędną decyzję o budowie nowego bloku w elektrowni Turów. Blok ten nigdy na siebie nie zarobi. Miliardy złotych wydane na jego budowę utrudniają rozmowę o nieuniknionym zakończeniu wydobycia węgla w odkrywce oraz produkcji energii elektrycznej w elektrowni Turów”.

Zarówno historia relacji międzynarodowych, konieczność odejścia od najbrudniejszego paliwa, jakim jest węgiel brunatny, jak i poważne argumenty prawne zgłoszone przez rząd czeski do TSUE nakazują zachować się rozsądnie. Od dawna apelują o to organizacje ekologiczne. Również część samorządowców zaczyna zauważać ten problem.

– „Świat i technologie w reakcji na katastrofę klimatyczną zmieniają się bardzo szybko. Kto na to zamyka oczy zachowuje się jak “w bajce, w której król był nagi, a nikt tego nie chciał widzieć”. Dziś polityka patriotycznego narcyzmu, obrony węgla do końca, obrażania i hejtu wobec inaczej myślących, powtarzania zaklęć, że będziemy wydobywać i spalać węgiel do 2044 roku są nierozsądne” – przekonuje Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

[Przeczytaj artykuł: Jakie są alternatywy dla odkrywki Turów?]

Tymczasem minister klimatu i środowiska przedłużył koncesję na wydobycie węgla brunatnego i kopalin towarzyszących ze złoża aż do 2044 roku. – „Decyzja pozwala na kontynuację wydobycia kopaliny, a w konsekwencji na dalsze funkcjonowanie elektrowni, zapewniającej kilka procent krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną, co jednocześnie oznacza, że odpowiada ona interesowi publicznemu” – czytamy  w komunikacie ministerstwa.

Ekolodzy wskazują również na manipulowanie opinią publiczną i danymi przez PGE, posłów partii rządzącej i związkowców. Przypominają prawdziwe dane (przekazane zresztą przez PGE w zakresie miejsc pracy). Kompleks Turów z firmami kooperującymi zatrudnia dziś 5,3 tys. osób. To daje utrzymanie 15-20 tys. osób, licząc rodziny zatrudnionych. Udział elektrowni Turów w zaopatrzeniu kraju w energię elektryczną spada z 4% w 2017 r. do 3,17% w 2020 r.

„Zielony Ład, a nie dzika transformacja”

PGE przygotowało nawet międzynarodową kampanię „Turów 2044”, w której na bilbordach i stronie internetowej pod hasłem „Green Deal, not a Grim Deal”, czyli „Zielony Ład, a nie Dzika Transformacja” chcą – jak tłumaczą – „uświadomić unijnym przywódcom skalę katastrofalnych skutków społecznych powodowanych przez nagłe zamknięcie kopalni”.

– „Chcemy uzmysłowić europejskim liderom, że problem niewątpliwie koniecznej transformacji, którą już teraz realizujemy, ma ponadnarodowy charakter i dotyczy wielu kopalni w Niemczech, w Polsce i Czechach. To nie jest kwestia tylko kopalni w Turowie, która na naszych oczach staje się antyprzykładem, wskazującym na brak europejskiej solidarności, a zarazem symbolem braku poszanowania dla ludzi, którzy uwierzyli, że transformacja może być sprawiedliwa. Dzisiaj pracownicy Turowa czują się oszukani, ponieważ naiwnie sądzili, że czeka ich zapowiadany przez europejskich przywódców, stabilny, długofalowy proces modernizacji regionu i przestawienia gospodarki na nowe, zielone tory. Czekając na decyzję o możliwym zamknięciu kopalni z dnia na dzień, przestają wierzyć, że Europejski Zielony Ład zapewni im bezpieczeństwo i dobrą przyszłość, ponieważ nasza perspektywa to katastrofa społeczna i gospodarcza” – wyjaśnia Wioletta Czemiel-Grzybowska, prezes zarządu PGE GiEK.

Organizacje pozarządowe są zdania, że przez ostatnie 3 lata podjęto bardzo dużo działań, by bronić dalszego trwania kompleksu turowskiego. I bardzo mało działań, które umożliwiłyby powiatowi zgorzeleckiemu oraz gminie Bogatynia zmniejszenie zależności od największego pracodawcy w regionie. – „Najgorsze jest to, że nawet dziś na stole nie ma analizy wariantowej rozwoju powiatu zgorzeleckiego, zakładającej różne daty zamknięcia kompleksu turowskiego. Daty zakończenia wydobycia węgla brunatnego w 2044 używa się zaś jak magicznej inkantacji czy modlitwy, która przez sam fakt powtarzania ma uczynić z Turowa wyjątek i uchronić go przed losem energetyki węglowej w całej Europie” – podkreśla Gogolewski.

„Patriotyczna propaganda węgla oddala od realnej pomocy z Unii”

Pomoc Unii Europejskiej z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji dla powiatu zgorzeleckiego ma wynosić ok. 1 mld zł dotacji. Fundusz uruchomi także wielomilionowe środki pożyczkowe dla biznesu i samorządów z II i III filaru mechanizmu sprawiedliwej transformacji. Na horyzoncie pojawiają się też inne, większe środki, które mogą wesprzeć pracowników i mieszkańców regionu turoszowskiego w transformacji, np. fundusze odbudowy, spójności czy krajowe środki z takich programów jak „Czyste Powietrze”. Ważną rolę mogą odegrać środki własne obywateli, samorządu czy biznesu – niezbędne w projektach prosumenckich, czyli budujących samozaopatrzenie i lokalne bezpieczeństwo energetyczne.

Gawlik dodaje: – Patriotyczne wzmożenie węglowe jest też nieodpowiedzialne. Związki zawodowe i politycy stwarzają realne zagrożenie, że przegrana w TSUE albo wielce prawdopodobne pogorszenie warunków ekonomicznych węgla brunatnego w najbliższych latach doprowadzi do upadku „Twierdzy Turów” bez poduszek bezpieczeństwa w postaci alternatywnego planu rozwoju regionu i dostępu do funduszy UE.

Jaki los czeka Turów, jeśli Trybunał przychyli się do stanowiska Republiki Czeskiej?

– „Wówczas zobowiąże Polskę do naprawy sytuacji. Trudno w tej chwili ocenić, w jaki sposób miałoby to wyglądać. Wszystko zależeć będzie od tego, które z zarzutów Republiki Czeskiej zostaną podzielone przez TSUE. W takiej sytuacji Trybunał wyznaczy Polsce odpowiedni termin. I dopiero wówczas, jeżeli Polska nie wywiąże się z tego zobowiązania, Republika Czeska będzie mogła wnieść ponowną sprawę związaną z niewykonaniem wyroku, w wyniku której TSUE będzie mógł nałożyć na Polskę ewentualne kary finansowe” – podsumowuje r. pr. Dominika Bobek.


Źródła: EKO-UNIA/RT-ON/FrankBold/PGE/MKiS