Protesty związkowców tylko zaostrzą konflikt o Turów?

Protest na Trójstyku w Turowie, rok 2020Protest na Trójstyku, 2020, fot. Filip Pobłocki

Liderzy górniczych związków zawodowych protestują dziś pod siedzibą europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, który w maju nakazał czasowe wstrzymanie wydobycia węgla w kopalni odkrywkowej Turów oraz nałożył na Polskę karę w wysokości pół miliona euro dziennie za niedostosowanie się do wydanego orzeczenia. „Potraktowali nas tu gorzej niż bydło” – grzmiał jeden ze związkowców Solidarności. „Protesty tylko zaostrzają problemy” – komentują eksperci.

– „Dajemy Wam czas do namysłu, a jeśli nie, to podpalimy Europę! Podpalimy ją w naszych sercach, aby dać odpór tym idiotom, którzy zamykają tysiące miejsc pracy i chcą pozbawić energii elektrycznej miliony Polaków” – zapowiedział Piotr Duda, szef „Solidarności”.

Organizacje ekologiczne zwracają natomiast uwagę, że przeciwnikiem górników nie jest europejski sąd. Winnym sporu jest polski rząd, który poprzez brak działania doprowadził do eskalacji konfliktu na szczeblu międzynarodowym.

 „Protest związków górniczych jest polityczno-medialnym fajerwerkiem, sprowadzającym się do podszczypywania europejskich instytucji. Wpisywanie się związków zawodowych w spór rządu z Unią Europejską w sprawie Turowa, przez kwestionowanie europejskiego wymiaru sprawiedliwości, jest błędem. Związki zawodowe górników nie powinny realizować partyjno-politycznych interesów rządu” – komentuje Radosław Gawlik, prezes stowarzyszenia EKO-UNIA.

Europejskie instytucje nie są przeciwnikami górników

Jak tłumaczą specjaliści, za konflikt wokół kopalni Turów odpowiada polski rząd, który:

  • nie sprostał konfliktowi z rządem czeskim: zignorował uwagi Republiki Czeskiej w procesie konsultacji transgranicznych, co doprowadziło do eskalacji konfliktu na arenie międzynarodowej; nie potrafił wynegocjować i zawrzeć umowy rekompensującej stronie czeskiej straty środowiskowe;
  • przegrywa nasze podatki: do 22 października 2021 r. zapłacimy już ok. 73 mln zł za lekceważenie postanowienia TSUE;
  • nie ma pomysłu na rozwiązanie konfliktu, poza wydatkowaniem coraz większych pieniędzy podatników, co energię z Turowa uczyni najdroższym prądem w Polsce, podważając ekonomiczny sens funkcjonowania kompleksu kopalni i elektrowni w Bogatyni.

Anna Meres, koordynatorka kampanii klimatycznych w Greenpeace Polska: — „Atak na ważne instytucje UE nie zbliża nas do pozytywnego rozwiązania konfliktu, którym byłoby stopniowe ograniczenie wydobycia węgla z odkrywki, restrukturyzacja mocy węglowych w Turowie oraz zachowanie i tworzenie nowych miejsc pracy i nowego modelu rozwoju w regionie zgorzeleckim. Rząd powinien pilnie opracować plan wygaszania elektrowni oraz plan sprawiedliwej transformacji, który umożliwi skorzystanie ze wsparcia i środków finansowych UE zamiast ich tracenie na wielomilionowe kary”.

Narodowcy maszerują ze związkowcami

W proteście udział wziął m.in. Robert Bąkiewicz ze stowarzyszenia Marsz Niepodległości, który zasłynął ostatnio z zagłuszania przemówienia Wandy Traczyk-Stawskiej, żołnierza AK i uczestniczki powstania warszawskiego.

–  „Sojusz skrajnej prawicy z PiS się zacieśnia” – napisał na Twitterze Michał Szułdrzyński z Rzeczpospolitej.

– „Solidarność protestuje w Luksemburgu, pod siedzibą TSUE przeciwko decyzjom ws. kopalni Turów i domaga się m. in… zamknięcia TSUE. Myślę, że taki protest zasługuje na bardziej bojową oprawę muzyczną :)” – skomentował dziennikarz portalu Energetyka24 Daniel Czyżewski.

W proteście wzięli udział europarlamentarzyści PiS. Szczególnie aktywna była europosłanka Anna Zalewska, wielokrotnie zaangażowana w akcje związkowców i PGE: – „Nie oddamy Turowa, będziemy przy nim, będziemy z Wami, bo nie godzimy się na to co mówi Timmermans: że chce nam zburzyć świat, w którym żyjemy; że chce nam zbudować nowy, którego nie znamy”.

Nie zabrakło również ironicznych komentarzy internautów: – „Czy ja dobrze widzę, że Polacy najechali na Luxemburg? W sensie na suwerenne Państwo, które może nie mieć ochoty aby w obcych językach krzyczano im na ulicach co mają robić?”

– „Pomieszanie z poplątaniem. Przecież decyzja TSUE w sprawie Turów nie ma nic wspólnego z transformacją energetyczną. Poza tym TSUE nie zajmuje się sprawą kopalń na Górnym Śląsku, których zamknięcie do 2049 roku wynegocjował przecież z górnikami obecny rząd” – napisała dziennikarka Karolina Baca-Pogorzelska w reakcji na wypowiedź Jadwigi Wiśniewskiej, europosłanki PiS podczas protestu w Luksemburgu.

Protesty związkowców mogą źle wpłynąć na negocjacje

Przypomnijmy: prowadzone dotychczas negocjacje z Republiką Czeską nie zakończyły się sukcesem. Mimo napiętego harmonogramu rozmów przed wyborami do czeskiego parlamentu nie udało się wypracować konstruktywnego rozwiązania. Kulisy rozmów relacjonowaliśmy na łamach Odpowiedzialnego Inwestora. Po wyborach pojawiła się jednak szansa na wznowienie negocjacji.

– „W ostatnich dniach prowadziliśmy rozmowy z partiami koalicyjnymi, głównie z ODS (Obywatelską Partią Demokratyczną) i ze STAN (Ruchem Burmistrzów i Niezależnych), aby uzgodnić z nimi, że popierają kontynuowanie negocjacji z Polską” – powiedziała agencji CTK rzeczniczka czeskiego ministerstwa środowiska.

– „Przyjmuję z zadowoleniem otwartość do rozmów po wyborach” – skomentował w oświadczeniu minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka.

Strona polska zachowuje umiarkowany optymizm w powrocie do negocjacji. Jednym z czynników mających ułatwić negocjacje jest dobry wynik partii ODS, sojusznika PiSu w ramach grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Drugim ważnym powodem jest duża wola porozumienia się ze strony samorządowców z Kraju Libereckiego i Dolnego Śląska.

Nie wiadomo jednak jak na atmosferę dalszych rozmów wpłyną dzisiejsze protesty.

— „Cała akcja to strzelanie kulą w płot. Adresat postulatów związkowców jest w Polsce i to w naszym kraju leży klucz do rozwiązania problemu. Czy od 2019 r. było za mało czasu na rozwiązanie sporu z Czechami tak, by instytucje strzegące praworządności w Europie nie musiały występować w roli arbitra? Związkowcy chcą ustawić Trybunał w Luksemburgu w roli przyczyny i sprawcy swoich kłopotów, a nawet posłańca złych wieści, któremu trzeba ściąć głowę. To krótkowzroczne działanie niczego nie załatwi, podgrzeje jedynie i tak napiętą sytuację w relacjach z Unią i naszymi sąsiadami” – mówi Tomasz Waśniewski, prezes Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”.

— „Dodam, że akcja ZZ mało, że skierowana pod niewłaściwy adres to zamiast rozwiązać problem tylko go zaostrzy” – podsumował Waśniewski.


Źródła: mat. pras. / OI /  Twitter / Tysol.pl